Sławomir Mentzen postanowił zawalczyć o prezydenturę w swoim stylu – szybko, intensywnie i dosłownie… biegnąc. W ostatnich dniach internet obiegły nagrania, na których polityk sprintem opuszcza spotkania wyborcze, kierując się do samochodu. Choć część internautów zaczęła żartować, że kandydat Konfederacji „ucieka” przed wyborcami, jego sztab zapewnia: to tylko sposób na maksymalne wykorzystanie czasu.
Jak to możliwe, że kampania wyborcza zmieniła się w prawdziwy maraton polityczny?
Pierwsze nagranie, które wywołało lawinę spekulacji, pochodzi z jednego ze spotkań na Lubelszczyźnie. Sławomir Mentzen biegnie przez park, mijając spacerujących ludzi. W tle widać grupę nastolatków z telefonami w rękach, którzy próbują go dogonić.
Kiedy do sieci trafiły kolejne materiały z podobnymi scenami, internauci zaczęli się zastanawiać – przed kim i dlaczego kandydat biegnie?
Niektórzy sugerowali, że Mentzen unika trudnych pytań od dziennikarzy. Inni żartowali, że jest to nowy „polityczny program fitness” albo przygotowania do wyborczego maratonu.
Tymczasem sztab kandydata nie ma wątpliwości – to kwestia logistyki, a nie taktyki unikania pytań.
Sprawę skomentował szef sztabu Bartosz Bocheńczak, który podkreślił, że kandydat próbuje odwiedzić wszystkie powiaty przed końcem kampanii. To oznacza nawet kilka spotkań dziennie, a każde z nich przyciąga rzesze sympatyków.
„Mamy w tym momencie tak dużo spotkań z wyborcami, że Sławomir Mentzen, chcąc maksymalnie wykorzystać czas na jednym spotkaniu, później musi biec do samochodu, by zdążyć na kolejne” – powiedział Bocheńczak w rozmowie z Gazeta.pl.
Dodał, że kandydat nie chce obstawiać się ochroniarzami, dlatego często zdarza się, że tłum sympatyków zastawia jego auto, co dodatkowo utrudnia szybkie przemieszczanie się między miejscowościami.
Podobne wyjaśnienia padły z ust rzecznika Mentzena, Wojciecha Machulskiego:
„Sławomir Mentzen przed nikim nie uciekał. Po prostu spieszył się na kolejne spotkanie, bo czasem naprawdę trudno na nie zdążyć”.
Czyli zamiast tradycyjnego „spaceru po rynku”, mamy nową polityczną strategię – „bieg po poparcie”.
Sławomir Mentzen nie jest pierwszym politykiem, który zaskoczył nietypowym tempem kampanii. W przeszłości wielu liderów politycznych pokazywało, że tempo i mobilizacja mogą być kluczowe w walce o głosy wyborców.
Jednak Mentzen dosłownie wprowadził nową dynamikę do kampanii.
Czy ten „sprint po wyborców” przełoży się na wzrost poparcia? Czy wyborcy docenią jego determinację i gotowość do biegania między spotkaniami, czy może potraktują to jako nieprzemyślaną strategię?
Jedno jest pewne – tak dynamicznej kampanii jeszcze nie widzieliśmy. A to dopiero początek wyścigu o prezydenturę. 🚀🏃





Zostaw odpowiedź